Słodka pasja, słodki biznes!

Nieważne czy na słodko, czy na wytrawnie. Zawsze świeże, zawsze aromatyczne i najpyszniejsze! Co? Kurtosze Poproszę!
Kurtoszkalacze, czyli kurtosze to węgierski przysmak. Ciasto przypomina drożdżowe o kształcie komina i po wyjęciu z pieca wydobywa się z niego aromatyczna para. Do kurtoszy potrzebny jest specjalny piec. Po upieczeniu ciasto jest bardzo miękkie i puszyste w środku, natomiast na zewnątrz bardzo dobrze wypieczone i chrupiące. Możliwości smakowe są nieograniczone, poczynając od słodkich smaków takich jak cynamon, wanilia, czekolada, a kończąc na bardziej wytrawnych z oliwkami, serem, szynką i czosnkiem. Brzmi pysznie prawda? My potwierdzamy- JEST PYSZNE!

Jak fantastycznie byłoby móc zjeść pyszną przekąskę spacerując po mieście? Pokazać dzieciom jak się wypieka takie ciasta? A będąc na diecie bezglutenowej móc zjeść na mieście bez strachu o nieprzyjemne konsekwencje? Jeśli tak jak my, jesteście entuzjastami pyszności to możecie wesprzeć naszego Klienta, studenta Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego oraz pasjonata pieczenia i podróżowania! Jego wypieki polecamy całkiem obiektywnie!
Jak to zrobić?
Wejdź na https://wspieram.to/kurtoszepoprosze i wybierz kwotę, którą chcesz podarować Norbertowi na Słodkowóz!

Norbert i Kurtosze!

Jedna z „twarzy” kurtosza- w kolorowej posypce.

Indie w Fabryce, Fabryka w Indiach

Mamy przyjemność poinformować Was, że I Forum Wyjątkowości już za nami! Wszystko udało się doskonale!

Szczegółowa relacja na blogu Fundacji Edukacyjnej Rozmaici – link

A tymczasem zapraszamy Was już teraz na kolejne forum, 29.10. Tym razem gościć będziemy panią Krystynę Stepczyńską-Szymczak z Akademia Natura, która pokaże Nam jak w kuchni wykorzystać dary natury. Ale na razie nie będziemy zdradzać szczegółów. Wszystko w swoim czasie – śledźcie na  bieżąco naszego facebooka

 

(de)Motywacja?

„Wiele razy będziesz miał ochotę się poddać,
ale tego nie zrobisz.
Wiele razy, będziesz myślał, że nie dasz rady,
wtedy zmobilizujesz się najbardziej
i spróbujesz jeszcze raz.”
– Donald Trump

 

Pewnej bezsennej nocy przychodzi ci do głowy genialny pomysł, myślenie o nim jeszcze bardziej cię zniechęca do spania, ale jednak sen wygrywa. Budzisz się rano i cały entuzjazm szlag trafił. W świetle dziennym wydaje się to głupie/trudne/mało realne* (*niepotrzebne skreślić). Jeśli chodziło o zmianę koloru ściany w pokoju, włosów na głowie czy kupno nowego ubrania- pal licho. Ale jeśli każdy pomysł jest negowany, albo działanie porzucane bo brakuje motywacji to niefajnie.

Utrzymywanie motywacji to wyzwanie. Ale przecież ludzie robią trudniejsze rzeczy. Nieważne czy chodzi o utrzymanie motywacji do dopracowania pomysłu, czy o wcielenie go w życie. Najgorzej, gdy słabnie motywacja, gdy właśnie rozkręcasz własny biznes! A o to nie jest trudno wbrew pozorom! Tak, tak.. na początku to wszystko jest takie ekscytujące! Własny rachunek, brak marudnego szefa, elastyczne godziny pracy! Zderzenie z rzeczywistością może zniechęcić. Własny rachunek, z którego musisz opłacić składki i wszystko co jest ci potrzebne do pracy, reklamę (jaką reklamę? Przecież nie masz klientów, nie masz kasy, nie masz za co kupić reklamy, nikt o tobie nie wie, więc dalej nie masz klientów.. błędne koło!). Brak marudnego szefa? Sam sobie jesteś szefem i możesz być dla siebie gorszy niż typ, który zatrudniał cię na śmieciowej umowie i spóźniał się z wypłatą. Widziałeś kiedyś gumę? Taką do skakania, albo wciąganą w dresy. Wiesz na czym polega jej elastyczność? Na tym, że się rozciąga. A kurczy się tylko do pewnego momentu. Nie, nie.. nie zniechęcam was do prowadzenia własnej firmy! Bo naprawdę fajnie jest wiedzieć, że robisz coś DLA SIEBIE. Chociaż brak możliwości pokłócenia się z szefem, ponarzekania na niego jest smutny 😉 Ale przyznasz, że to co napisałam wyżej może skutecznie zdemotywować do tego, żeby swój biznes chcieć utrzymać?

Aby podtrzymać entuzjazm i motywację do prowadzenia własnego biznesu (zwłaszcza, gdy jest to zajęcie dodatkowe i porzucenie nie wiąże się z komornikiem i eksmisją) trzeba zadbać o higienę pracy. To znaczy nie rozciągać tej gumy do granic możliwości (strzeliłeś sobie kiedyś recepturką w palca? No właśnie!), ale też nie pozwolić jej leżeć i kruszeć- wyznacz w ciągu dnia czas, który możesz i chcesz przeznaczyć na pracę (więcej o efektywnym zarządzaniu sobą przeczytasz tu). Dobrze też wiedzieć co się chce osiągnąć i dlaczego się w ogóle zaczęło. No i tak jak wspominaliśmy kilka wpisów temu- pamiętaj o odpoczynku, bo od zapału do wypalenia może być krótka droga!

730.-horz

Każdego motywuje co innego :)

Po godzinach: „Podróż na sto stóp”

„Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku.”
– Budda

Dla wszystkich, niezależnie od sposobu w jaki pracują, zależnych i niezależnych, mamy dobrą  wiadomość. Właśnie w kinach grają film „Podróż na sto stóp”.

O czym jest ten film?
O jedzeniu. O dobrym jedzeniu, o aromatach, o wspomnieniach i emocjach, które to jedzenie budzi…
O miłości. O tym jak się budzi, co w niej przeszkadza, jak ją znaleźć i jak zatrzymać, ale też jak możną ją stracić…
I tym że inny nie znaczy gorszy. Że można różnić się pięknie, z tej różności czerpać, dzielić się, ubogacać…
Że dobroć może być skuteczniejsza od złości, a cierpliwość od natychmiastowego efektu, a zemsta nie ma sensu…
O tym że warto iść za głosem serca, warto marzyć, warto dążyć, warto być wytrwałym. Bo idąc tą  droga można daleko zajść…
Ale przede wszystkim ze są rzeczy ważne i ważniejsze, a rozpoznanie które są które nie zawsze jest łatwe To prawdziwa sztuka i cel.

Wszystkim poszukującym, wędrującym już w określonym kierunku i tym blisko celu gorąco  polecamy!

consilis